czytania

Komentarz

Bardzo często zniechęcamy się do modlitwy, zwłaszcza wtedy, gdy nie widzimy skuteczności naszych próśb kierowanych do Boga. Chcielibyśmy, aby nasze modlitwy natychmiat były wysłuchane. Tymczasem owocność naszej modlitwy zależy od naszej wiary, która pomaga nam rozpoznać,  jaka jest wola Boża wobec nas i naszych blliżnich.

Jezus zachęca nas, abyśmy za Jego pośrednictwem, nasze prośby kierowali do Boga Ojca. Byśmy tak jak On pragnęli wypełnienia woli Ojca i Jego chwały. Taka modlitwa jest pełna ufności i nadziei, że Bóg wysłucha naszych błagań i udzieli nam tego, co dla nas jest najbardziej konieczne i jednocześnie przyczynia się do naszego uświęcenia oraz oddania chwały Bogu.

 

Komentarz

Każdy z nas szuka drogi do szczęścia. Świat oferuje wiele propozycji, które mają zapewnić poczucie szczęścia. Ale żadna z nich nie daje prawdziwego, pełnego i wiecznego zaspokojenia. Nic, co doczesne, co zmysłowe i przemijające, nie może uczynić człowieka szczęśliwym.

Człowiek nie może nasycić siebie tym, co spotyka w życiu ziemskim, dlatego tęskni za Bogiem i poszukuje sposobności do zjednoczenia się z Nim. Św. Augustyn napisał: ,,Niespokojne jest serce moje, póki nie spocznie w Bogu”.

Chrystus ukazuje nam drogę prowadzącą do pełnego szczęścia. Ewangelia, to synteza życia wiary, to wezwanie do takiego zaufania Bogu, że ten, kto jest w pełni zjednoczony z Chrystusem, choćby był ubogi, prześladowany, cichy i pokorny, czystym sercem czyniąc podejmując dzieła miłosierdzia, będzie doświadczał prawdziwego i pełnego szczęścia.

Życie wielu świętych jest do przekonywującym znakiem, że Ewangelia owocuje w sercu człowieka prawdziwym i nieprzemijającym szczęściem pochodzącym od Boga.

Czy ja pragnę żyć zgodnie z nauką Ewangelii?

Komentarz

Jezus otwarcie nauczał o zmartwychwstaniu. Tę prawdę z radością przyjmowali ludzie, którzy z ufnością odnosili się do Jego słów.  Saduceusze zaś, choć byli ludźmi religijnymi, to jednak odrzucali to wszystko, co nie dało się ogarnąć praktycznym rozumem i doświadczeniem życia. Z tego powodu negowali istnienie wszystkiego, co wymykało się zmysłowemu poznaniu, odrzucając istnienie aniołów i duszy nieśmiertelnej, dlatego też sprzeciwiali się nauce o zmartwychwstaniu umarłych.

Gdy Jezus nauczał o życiu wiecznym, saduceusze pytając o zmartwychwstanie umarłych, chcieli wykazać niespójność tej idei w świetli czysto ziemskiego rozumowania.  Jezus natomiast otwiera przed nimi  nowy sposób pojmowania człowieka i świata w perspektywie zmartwychwstania.

Także dzisiaj wielu ludzi odrzuca naukę Chrystusa, gdyż według nich jest ona sprzeczna z racjonalnym myśleniem. Także i do nich niech dotrze pełna miłości argumentacja Jezusa, który cierpliwie i konsekwentnie rozwiewa ludzkie wątpliwości objawiając ludziom swoją miłość i pragnienie zbawienia każdego człowieka.

Prośmy Boga, abyśmy poznając całą prawdę głoszoną przez Chrystusa i przez Kościół, mogli z ufnością przyjąć to, co wymyka się racjonalistycznemu myśleniu, a jest przedmiotem ufnej wiary i pokonać nasze wewnętrzne wątpliwości i rozterki w wierze.

Komentarz

Dziś wszyscy jesteśmy nastawieni na zysk. Codzienne gazety donoszą nam jaki jest kurs walutowy, jaka jest koniunktura na giełdzie, sondaże ukazują poziom popularności i akceptacji poszczególnych osób. Liczy się to co można zmierzyć i ocenić. Liczy się korzyść i pewnego rodzaju zapobiegliwość.  Wydaje się, że w dzisiejszej Ewangelii chodzi o pomnożenie pieniędzy i wartości otrzymanych talentów.

Tymczasem Chrystus mówi o dobrach duchowych, o talentach życia wewnętrznego. Każdy człowiek otrzymuje od Niego dar na miarę własnych możliwości. ,,Chrystus przyszedł, aby owce miały życie i miały je w obfitości”. Dlatego jesteśmy wezwani, aby przyjąć Boży dar z dziękczynieniem i jednocześnie jako wezwanie do dalszego rozwoju życia duchowego.

Uczestnicząc w niedzielnej Mszy  św. zastanówmy się, czy wzrastamy duchowo na miarę daru, jaki od Boga otrzymaliśmy na chrzcie świętym? Czy poprzez modlitwę, sakramenty i świadectwo życia wiary, pomnażamy ten dar na miarę naszych możliwośći?

Komentarz

Każdy z nas ma taką dziwną łatwość zapominania o rzeczach najważniejszych. Ktoś kiedyś powiedział, że do wszystkiego można się przyzwyczaić. Można się przyzwyczaić do tego, że się jest zawsze zdrowym. Także można się przyzwyczaić do tego, że ktoś nas kocha. Kiedy się przyzwyczajamy do czegoś, to już na to nie zwracamy uwagi, szukamy czegoś innego, co mogłoby nam się wydawać bardziej atrakcyjne.

Dzisiejszy fragment Ewangelii ukazuje nam tłumy ludzi, które gromadziły się wokół Jezusa. Ludzie ci przyzwyczaili się do tego, że Jezus uzdrawia, wyrzuca złe duchy, rozmnaża chleb i wskrzesza umarłych. Te cuda, które się powtarzały nie robiły na nich większego wrażenia.  Oczekiwali czegoś więcej,  jakiegoś znaku z nieba.

Jezus gani taką postawę mówiąc, że żaden znak nie im będzie dany oprócz znaku Jonasza. Tym znakiem będzie męka, śmierć i zmartwychwstanie Syna Człowieczego. Jonasz był znakiem wezwania do nawrócenia mieszkańców Niniwy. To dzięki jego nawoływaniu Niniwa została ocalona, gdyż jej mieszkańcy uwierzyli w to, co głosił im Jonasz.

Niektórzy ludzie już się przyzwyczaili się do Jezusa i Kościoła. Już się znudzili wiarą i szukają jakiś innych znaków i cudowności. Odrzucają obecność Chrystusa w sferze publicznej. Negują działanie Boga w świecie współczesnym.

Chrystus zapowiada, że w czasie Sądu Ostatecznego mieszkańcom Niniwy lżej będzie niż temu pokoleniu, które nie uwierzyło w Niego i nie przyjęło Go swojego serca.

Rozważając dzisiejsze czytania prośmy Pana Boga, abyśmy uwierzyli całym sercem w obecność Chrystusa i Jego Miłość do wszystkich ludzi. Byśmy nie szukali jakiś nadzwyczajnych znaków, ale swoją wiarę opierali na zaufaniu Bożej obietnicy i na osobistym spotkaniu z Żywym Słowem Bożym zawartych na kartach Biblii i na relacji świadków, którzy osobiście doświadczyli spotkania z Chrystusem Zmartwychwstałym.