Wspólnoty >> Krąg Biblijny "Ruah" >> Góry Stołowe

Wyjaz w Góry Stołowe 17. - 24. sierpnia

W każde wakacje wyjeżdżamy na wspólny pobyt w górach- łączymy rekolekcje z aktywnym wypoczynkiem. W tym roku postanowiliśmy poznać nowe miejsce. Do co raz dłuższej listy przewędrowanych przez nas szlaków dodaliśmy Góry Stołowe. Malownicze widoki, przepaści, skalne labirynty- tak prezentuje się kraina położona zaledwie 20 km od Kłodzka...

17. sierpnia zdecydowanie nie pasowało powiedzenie- "nie lubię poniedziałku". Podróż pociągiem do stolicy Ziemi Kłodzkiej mija bardzo sprawnie- mamy zarezerwowne 3 przedziały- gramy na gitarach, nadrabiamy zaległości w rozmowach, (w końcu nie widzieliśmy się całe dwa miesiące)- sielanka. Na dworcu w Kłodzku czeka już pani gospodyni- czerwonym mercedesem zabiera nas na miejsce pobytu- do Radkowa. A co tam zobaczyliśmy? Rynek z ratuszem (piękna wieża z zegarem), restauracja Graniczna- gdzie mogliśmy się posilać na ciele, sklepy spożywcze, szkoła z bioskiem do plażówki :), dwa kościoły i dużo szlaków turystycznych!

Plan dnia był szczelny- do słownie! Trudno było znaleźć chwilę niezagospodarowanego czasu. Codziennie coś dla ducha i dla ciała i znowu dla ducha! Tak, wyprawy górskie urządzaliśmy w środku dnia, za to poranki i wieczory przeznaczaliśmy na rekolekcje. Osobiście uważam to za świetne połączenie!

Na katechezach rozważaliśmy życie św. Pawła i zastanawialiśmy się, jak możemy go naśladować. Był też czas na rozmowę z Bogiem- adoracja oraz Msza święta. Dzięki uprzejmości miejscowego proboszcza jeden z kościołów mieliśmy do swojej dyspozycji- dzięki temu organizowanie wszelkich "akcji rekolekcyjnych" było tym łatwiejsze.

Na pogodę nie mogliśmy złego słowa powiedzieć. Tylko jednego dnia trochę popadało, ale mimo to właśnie wtedy zdobyliśmy najwyższy szczyt Gór Stołowych- Szczeliniec Wielki (919 m.n.p.m.). Ponadto w czasie całego pobytu zobaczyliśmy takie miejsca jak: Labirynt Błędnych Skał, Skalne Grzyby, Skały Puchacza. Udało się nam także odwiedzić naszych sąsiadów- Czechów. Na jednym z tamtejszych punktów widokowych wpisaliśmy się do książki pamiątkowej:) Nie można nie wspomnieć o Wambierzycach! W przeddzień wyjazdu byliśmy na Mszy w tamtejszym Sanktuarium Maryjnym (foto).

zdj

Co dobre (bardzo) szybko się kończy! Nawet, powiedziałbym za szybko! Kolejny wyjazd przeszedł do historii. Na szczęście zostaną w pamięci wspomnienia:) A za rok pewnie Karkonosze!